No Angels left to Send... they're all gone...

Pierwszy dzień ciepła, chandra powoli mija

9:47, Poniedziałek 26 Kwiecień 2010 .. 1 komentarze .. Link
Ile z siebie przypomniałam sobie tym razem?...

Trochę... niewiele, ale trochę. Znalazłam boję i wspomnienia powoli wracają. Obejrzałam zdjęcia, spotkałam się ze starymi znajomymi, ubrałam się tak, jak kiedyś się nosiłam i powoli wszystko do mnie wraca.

Powoli patrząc sobie w oczy w lustrze, widzę coś, co było kiedyś tym gigantycznym światłem w latarni. Powoli wraca mi spokój, powoli wraca mi siła. Powoli wraca chęć bycia sobą i bycia w ogóle.




Odrętwienie minęło. Widzę słońce i niebieskie niebo.

1:32, Wtorek 13 Kwiecień 2010 .. 0 komentarze .. Link
Ile z siebie przypomniałam sobie tym razem?...
Powoli coraz bardziej jestem pewna, że zlokalizowałam flagę na boi.
Zmierzam ku niej pewnie i bez trwogi. Bez obaw. Bez lęków.
Co będzie, nastanie - potem minie, a zostanie radość.
I siła do spojrzenia w lustro... z dumą.



Dysonans po świętach...

1:00, Środa 7 Kwiecień 2010 .. 0 komentarze .. Link
Ile z siebie przypomniałam sobie tym razem?...
Zero, ale szukam bez ustanku migającej i  jaskrawej chorągiewki na boi pozostawionej gdzieś tam...ku pamięci.
Gdzieś chyba już majaczy, ale tak samo, jak tego pragnę, boję się równocześnie, co z tym będzie się wiązało. I czy na pewno mam jeszcze tyle siły? Nie widzę tego w lustrze...
Gdzie jest moja droga?
Kiedy przestanę się nad sobą użalać i zacznę być szczęśliwa?

Straciłam kolejnego przyjaciela.
Chociaż nadal nie wiem, czy on kiedykolwiek nim był.
Pewnie nawet się tego nie dowiem...
Może to były tylko urojenia.
Przyjaciele nie traktują się przecież gorzej niż wycieraczki do butów?
Stało się to już prawie tydzień temu-to że straciłam po raz kolejny wiarę i cierpliwość, ale nadal boli. Ile można cierpieć przez jednego wstrętnego człowieka??!! Nie mogę się skupić na niczym przez to, że boli i mi źle przez niego! Argh!!!




Dni jeden po drugim

12:47, Piątek 26 Marzec 2010 .. Link
Ile z siebie przypomniałam sobie tym razem?...
Wolę sobie nie przypominać... za bardzo boli ta amnezja. Ciężko mi się skupić na czymkolwiek jeśli dłużej próbuję dociec, gdzie się podziałam...

Dzień za dniem, jeden po drugim. Tęsknota za nim doprowadza mnie do szału. Tęsknię za jego spojrzeniem, za głosem i uśmiechem... Tęsknię za tym latem, kiedy byliśmy młodsi, bez zobowiązań i bardziej naiwni. Bardziej ufni. Czemu nie może być tak jak wtedy, kiedy jeszcze nie byłam w nim tak bez pamięci opętana? Teraz już mam wrażenie na wszystko za późno. Zawsze będę na niego patrzeć z nostalgią... Czemu nie odkrył mnie takiej zaradnej wcześniej, tylko teraz, kiedy jest już za późno. Słowa się rzekły. Te, z których jesteśmy szczęśliwi i tych, których żałujemy... A od nowa nie da się zacząć z pamięcią tak strasznego bólu. Szczególnie, kiedy nie mogę sobie przypomnieć, jak to jest być beztroskim i śmiać się szczerze... Bez niego nic nie ma sensu.




Spotkanie, do którego się szykowałam i przeszykowałam...ARGH!!!

10:08, Poniedziałek 22 Marzec 2010 .. 0 komentarze .. Link
Ile z siebie przypomniałam sobie dzisiaj?...

Niewiele.
Tylko tyle, że dawne rany bolą mimo upływu czasu i tak jak kiedyś ich świeży ból
zatapiałam w alkoholu, tak w tej chwili niewiele się zmieniło, za wyjątkiem jednej rzeczy.
W momencie, kiedy zastanawiam się nad tamtymi zdarzeniami, potrafię powiedzieć sobie wewnętrznie "STOP" i natychmiastowo zmieniam nurt błądzenia w przeszłości by uniknąć otwarcia starannie pielęgnowanych, zakrzepłych lecz bardzo delikatnych, bo rozległych, strupów...

Spotkałam się dzisiaj z przyjacielem-przynajmniej mam nadzieję, że on tak o mnie myśli.
Rzadko teraz mamy okazję do rozmowy na żywo. Tak bardzo chciałam mu pokazać, że stęskniłam się i niesamowicie się cieszę, że uda nam się spędzić choć troszkę czasu razem, że nie zwróciłam uwagi na najważniejsze i...
...i zwaliłam wszystko!!! Zachowałam się jak...jak jakiś dzikus!!! Marudziłam i narzekałam i zamknęłam się w sobie na niego!
 Kiedy zdałam sobie z tego sprawę, zestresowałam się jeszcze bardziej i waliłam gafę za gafą. Zapomniałam nawet rzeczy, które pamiętałam z dokładnością do najmniejszego szczegółu i które wiedziałam, że mi mówił. Spotkanie, na które tak bardzo czekałam, miałam nadzieję, że się uda i będziemy mięli sobie tyle do powiedzenia... i wszystko popsułam. Co za porażka!
 Już sobie wyobrażam jak bardzo go znudziłam. Chciał iść do domu dużo wcześniej niż poszedł. Podziwiam go, że tyle chociaż wytrzymał. Kto by chciał by inna osoba marnowała mu czas?
Co za porażka. Porażka, porażka, porażka!!!!  :(
Zmarnowany dzień przez niepotrzebny stres i napięcie...


Okazję do kolejnego spotkania będziemy mięli może po Świętach...i kluczowym słowem jest tu "może"
Argh!
Gdybym nie była po piwie, popłakałabym się! A tak mogę tylko walnąć pięścią w stół!
W mieszkaniu teraz jest tak mało rzeczy, że nie mam nawet niczego by chociaż to bezkarnie rozwalić na odreagowanie. Grrr!!!! Heh... ARGH!!!!
Logan by się uśmiał, ale ma ważniejsze sprawy...






Po latach? Reunion?

2:37, Poniedziałek 22 Marzec 2010 .. 0 komentarze .. Link


zapomniałam połowy siebie


muszę gdzieś ją sobie przypomnieć :(


została tylko skorupa z mięsa, jak żywica lalki

cenna zawartość umknęła


straciłam gdzieś siłę która wzburzała moją nadzieję niczym gigantyczną latarnię nastawioną dla innych

teraz tego światła nie starcza nawet dla mnie...

kulę się na zimnych kafelkach w łazience i próbuję znaleźć siłę by spojrzeć na siebie

zapomniałam o co walczę

po prostu trwam

patrzę w lustro i zaczynam łkać

kim jest ta wstrętna, słaba i zlękniona osoba ze zmarszczkami??!!

gdzie jest Czarna??!!!


Czemu mnie opuściłaś?!

Za co Cię sprzedałam?!

Gdzie popełniłam błąd?!

Co było w stanie zniszczyć ten posąg z żelaza mroczniejszego niż noc??!!

Co wypędziło Cię z mojej twierdzy?

Czemu Cię nie słyszałam, kiedy krzyczałaś??!!

Kto mnie otępił tak mocno, że był w stanie mnie wykorzenić, uzależnić od siebie, a potem pozostawić na uschnięcie ??!!











nie było wpisu?? o *****

9:11, Czwartek16 Październik 2008 .. 2 komentarze .. Link
Poniewaz nie zamieszczalam tu niczego od dlużsego czasu z powodów stagnacyjnych, wrzucę coś smiesznego.
Mam o czym pisac i zapewne niedługo nadrobię zaległości-jednakże mam jak na razie pierwsze dwa dni wolnego od dwawna i zajmuę się miodzeniem.
Jak już będę mniej miodna to może w końcu się zmobilizuję. :P

to teraz to smieszne



Poniedziałek
Porwaliśmy samolot na lotnisku w Moskwie, pasażerowie jako zakładnicy. Żądamy miliona dolarów i lotu do Meksyku.
Wtorek.
Czekamy na reakcję władz. Napiliśmy się z pilotami.
Pasażerowie wyciągnęli zapasy. Napiliśmy się z pasażerami. Pilocinapili się z pasażerami.
Środa
Przyjechał mediator. Przywiózł wódkę. Napiliśmy się z mediatorem,pilotami i pasażerami.
Mediator prosił, żebyśmy wypuścili połowę pasażerów.
Wypuściliśmy, a co tam.
Czwartek
Pasażerowie wrócili z zapasami wódki.
Balanga do rana.
Wypuściliśmy drugą połowę pasażerów i pilotów.
Piątek
Druga połowa pasażerów i piloci wrócili z gorzałą. Przyprowadzili masę znajomych.
Impreza do rana.
Sobota
Do samolotu wpadł SPECNAZ. Z wódką.
Balanga do poniedziałku.
Poniedziałek
Do samolotu pakują się coraz to nowi ludzie. SPECNAZ pilnuje; wpuszcza tylko z gorzałą. Jest milicja, są desantowcy, strażacy, nawet jacyś marynarze.
Wtorek
Nie mamy sił. Chcemy się poddać i uwolnić samolot. SPECNAZ się niezgadza. do pilotów przyleciała na imprezę rodzina z Władywostoku. Z wódką.
Środa
Pertraktujemy. Pasażerowie i SPECNAZ zgadzają się nas wypuścić, jeśli załatwimy wódkę.



{ Poprzednia } { Stron 1 z 53 } { Następna }

O mnie

Strona Główna
O mnie
Archiwum
Znajomi
FotoBlog

Linki


Kategorie


Ostatnie Wpisy

Pierwszy dzień ciepła, chandra powoli mija

Znajomi

karter
Bzyczek
paula16
Senti
Starwarspcmon
nan